Okrzesik dla Wyborczej: Miasto potrzebuje mądrej zmiany, to nie może być rewolucja

Zamieszczony sob, 23 cze 2018, 22:21:25



Publikujemy wywiad, którego portalowi wyborcza.pl udzielił kandydat Janusz Okrzesik – Niezależnych.BB na prezydenta Bielska-Białej.

 

Ewa Furtak: Najpierw PiS ogłosiło, że kandydatem tej partii na prezydenta Bielska-Białej jest Przemysław Drabek, obecny wiceprzewodniczący Rady Miasta, potem PO poparła kandydaturę Jarosława Klimaszewskiego, przewodniczącego rady. Pan jest trzecim kandydatem, który będzie walczyć o stanowisko prezydenta naszego miasta. Dlaczego zdecydował się pan na start w wyborach?

Dr Janusz Okrzesik: Z miłości do Bielska-Białej. Uważam, że miastu jest potrzebna mądra zmiana. Żaden z kandydatów, którzy do tej pory zadeklarowali chęć startu w wyborach takiej zmiany nie zapewni. Jeden kandydat to zapowiedź politycznej rewolucji. Drugi to bezkrytyczna kontynuacja tego, co działo się przez ostatnie lata. To miasto potrzebuje czegoś innego.

– Czego?

– Zmiany, która pomoże obudzić miasto ze stagnacji. Bielsko-Biała to miasto z ogromnym potencjałem. Może bardzo młodzi ludzie tego nie pamiętają, ale kiedyś przodowało w Polsce pod względem ilości organizacji pozarządowych czy małych firm. Wydaje mi się, że ten potencjał, ta obywatelska aktywność, przedsiębiorczość gdzieś się tli, trzeba tylko tę energię uwolnić. Bielsko-Biała ma szansę powrotu do ekstraklasy polskich miast.

– Nie chce pan robić rewolucji. Ale jednak coraz częściej bielszczanie narzekają na to, że latami nie zmieniają się naczelnicy wydziałów i szefowie miejskich instytucji, że brakuje świeżego spojrzenia na miasto.

- Radykalnej rewolucji robić nie chcę, ale oczywiście, miasto trzeba przewietrzyć. Jest w urzędzie sporo młodych, sensownych ludzi, którzy mogliby zająć niektóre stanowiska. Ale chcę uniknąć działań, jakie po dojściu do władzy często wykonują partie polityczne, które wyrzucają ludzi tylko po to, żeby je zastąpić osobami z partyjnego nadania. To może tylko pogorszyć sytuację.

Obsadzając stanowiska w takich miejscach, jak ratusz, powinno się kierować kryterium kompetencyjnym, nie politycznym.

– Obecnym władzom miasta mieszkańcy zarzucają także często, że z nimi nie rozmawiają, nie słuchają ich zdania. Tylko że zawsze jest tak, że gdy jedni protestują przeciwko jakiejś inwestycji, inni się jej domagają.

– Trzeba rozmawiać z ludźmi już na etapie projektowania, nim wybuchnie konflikt. Jeśli się nie szuka kompromisów, to potem mamy tak, jak było ze stadionem, że budowa opóźniła się o dwa lata i kosztowała miasto znacznie więcej, niż to było zakładane. To samo dotyczy modernizacji ulicy Cieszyńskiej. To nie jest tak, że mieszkańcy protestują przeciwko planom jej przebudowy. Chcą po prostu mieć wpływ na kształt tej przebudowy. Tymczasem urządzono konsultacje, w czasie których mieszkańcy wybrali projekt, ale do realizacji został wybrany nie ten, który zaakceptowali. Nie da się uniknąć konfliktów, jeśli tak podejmuje się decyzje.

Trzeba konsultować różne pomysły już na szczeblu rad osiedli.

– Kampania wyborcza przed tegorocznymi wyborami samorządowymi zaczęła się wyjątkowo wcześnie.

– Tak. Ja w ogóle nie pamiętam, by przed jakimikolwiek wyborami kampania zaczęła się równie wcześnie. Cóż zrobić, trzeba się dostosować do reguł narzuconych przez innych kandydatów.

– Będzie pan zabiegał o poparcie którejś z partii politycznych?

– Nie mam zamiaru tego robić, ale oczywiście popierać może mnie każdy, kto uzna, że warto.

– Kto znajdzie się na pana listach? Będzie pan próbował namówić do startu w wyborach lokalnych aktywistów?

– Będę próbował i bardzo bym chciał, żeby się to udało. Nie chcę, żeby mój start w wyborach był taką trochę samotną wyprawą, jak to było cztery lata temu. Chcę wprowadzić do rady grupę sensownych nowych ludzi, którzy sprawdzili się już w działalności społecznej, a teraz czas by wzięli odpowiedzialność za miasto.

 

Wróć do listy